2009-04-17 Tak zajęcia w Kolorowej Akademii
spostrzega jej 10 letnia uczestniczka
Kolorowa Akademia
Na "kolorowej Akademii" bardzo jest wesoło,
wszyscy są weseli, bo wesoło jest w koło.
1 czerwca - występ nas czeka,
to wielkie przeżycie dla każdego człowieka!
Z piosenką idziemy przez krainę życia,
wiersz nam towarzyszy, choć wokół jest cisza.
<gAgA>
2008-12-12 Mikołaj w Kolorowej Akademii
Poniżej relacja jednej z uczestniczek spotkania mikołajkowego jakie miało miejsce w ramach projektu realizowanego przy współpracy z Fundacją im. Stefana Batorego. Spotkanie miało miejsce w Sali Klubu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bochni w piątek 2008-12-12. Spotkali się rodzice, dzieci, opiekunowie, przyjaciele i sympatycy naszego Stowarzyszenia. Znaczną grupę osób stanowili młodzi uczestnicy projektu oraz instruktorzy związani z Kolorową Akademią. Wszyscy zebrani okazali się być grzeczni w 2008 roku, gdyż Św. Mikołaj, który także był zaproszony stawił się z prezentami i uświetnił artystyczną prezentację dotychczasowych osiągnieć związanych z projektem Kolorowa Akademia -"Polscy poeci dzieciom". Spotkanie zatytuwane było roboczo "Idź w stronę słońca".
Wyjeżdżając na Spotkanie Mikołajkowe do Bochni zastanawiałam się, czym jest Kolorowa Akademia. Pamiętałam tę tajemniczą nazwę z zaproszenia na wyżej wymienione spotkanie. Wiedziałam, kim mniej więcej jest Święty Mikołaj, czego można się spodziewać po spotkaniu z nim, a dwa słowa: Kolorowa Akademia, były dla mnie jedynie znakiem zapytania, który jak najszybciej chciałam zastąpić treścią. W końcu nadszedł piątkowy dzień, w dość chłodny wieczór dotarłam do jednego z pomieszczeń Klubu Powiatowej i Miejskiej Biblioteki w Bochni i czekałam na rozpoczęcie spotkania.
Po kilku chwilach przemknął przede mną „pociąg” rozśpiewanych dzieci. Dzieci te były bardzo radosne, pełne życia. Śpiewając „Jedzie pociąg z daleka na nikogo nie czeka...” wprowadziły wiosnę w miejsce sennej, zimowej atmosfery, którą byłam przeniknięta. Po skończonej piosence Spotkanie Mikołajkowe zostało zainaugurowane. Został zaproszony Święty Mikołaj, naprawdę święty, bo radosny, pełen humoru i ciepła. Wytłumaczył, dlaczego się spóźnił (Mikołajki były przecież 6 grudnia). Przyczyną jego spóźnienia był rzekomy strajk reniferów. Takie usprawiedliwienie rozbawiło chyba wszystkich. Po paru serdecznych słowach Św. Mikołaja, dzieci kontynuowały swój występ. Teraz wiedziałam już, czym jest Kolorowa Akademia. Wiedziałam, że jest to grupa dzieci w różnym wieku, dzieci niepełnosprawnych i dzieci zdrowych. Dalszy przebieg spotkania pomógł mi zrozumieć jej istotę. Kolorowa Akademia to po prostu, akademia optymizmu, pogody ducha, słonecznych myśli, uczuć i pragnień.
Dzieci opowiadały o codziennych przeżyciach, marzeniach, o swoich radościach i problemach. Posługując się treścią wiersza, wyrażały swoje niezadowolenie ze zbyt szybkiego tempa życia, a jednocześnie ukazały swoje pragnienie, by zrobić coś błahego, by się nie śpieszyć:
Szybko, szybko, zbudź się, szybko, wstawaj!
Szybko, szybko, stygnie kawa!
Szybko, zęby myj i ręce!
Szybko, światło gaś w
Szybko, tata na nas czeka!
Szybko, tramwaj nam ucieka!
Szybko, szybko, bez hałasu!
Szybko, szybko, nie ma czasu!
Na nic nigdy nie ma czasu?
A ja chciałbym przez kałuże iść godzinę albo dłużej,
trzy godziny lizać lody,
gapić się na samochody,
i na deszcz, co leci z góry,
i na żaby, i na chmury,
cały dzień się w wannie chlapać
i motyle żółte łapać albo z błota lepić kule
i nie spieszyć się w ogóle...
Chciałbym wszystko robić wolno, ale mi nie wolno?
Kolorowa Akademia to jednak nie tylko mówienie o swoich przeżyciach, to przede wszystkim szukanie „lekarstwa” na to by potrafić żyć szcżęsśliwie. Jednym z takich ”lekarstw” jest treść znanej piosenki: „Iść w stronę słońca”. Iść w stronę słońca..., czyli iść naprzód, ufnie jak dziecko, nie tracić nadziei, zauważać to, co dobre i cieszyć się tym.
Innym „lekarstwem” na szczęśliwe życie jest szukanie różnych możliwości rozwiązań jakiegoś problemu. Dzieci pokazały to na przykładzie zawodów. Posługując się znowu treścią wiersza, opowiadały w humorystyczny sposób, kim chciałyby zostać jak dorosną i co zrobią jak im się znudzi dane zajęcie: zostanę lekarzem..., piratem..., pojadę z powrotem do mamy. Recytując wiersz dzieci jednocześnie przedstawiały w zabawny sposób jak będą wykonywać swoje zadania. Tak było np. z dzieckiem przebranym za lekarza. Trzymając w ręku strzykawkę podchodziło do swoich rówieśników i robiło im zastrzyki. Przesłanie tego występu można oddać w następujących słowach: zawsze jest jakieś wyjście. Jak je zanalźć? Odpowiedzią jest zaśpiewana przez dzieci piosenka: „Włóż różowe okulary”. Właśnie! Trzeba patrzeć na świat przez różowe okulary, czyli okulary optymizmu, nadziei. Trzeba dostrzegać różne sposoby doświadczania szczęścia, cieszenia sie życiem... Dzieci nie śpiewają tylko o sobie, chcą byś my dorośli! także patrzyli na życie przez różowe okulary. To pragnienie wyraża się we wręczeniu obserwującym występ symbolicznych różowych okularów. Ten gest jest tym bardziej wymowny, że o radości życia mówią nie tylko dzieci zdrowe należące do Kolorowej Akademii, ale przede wszystkim dzieci chore, niepełnosprawne, mające cukrzycę, problemy ze wzrokiem, słuchem, upośledzone umysłowo.... Dzieci dotknięte niemałym cierpieniem... Ważne jest to by się wspierać, by być razem, niezależnie czy jest się sprawnym czy nie. Każdy jest tak samo ważny. W Kolorowej Akadem każde dziecko ma swoją rolę, swoją szansę. Zarówno dzieci zdrowe jak i chore recytują poszczególne strofy wierszy, śpiewają fragmenty piosenek, przedstawiają zawody, klaszczą, biegną ustawione w „pociąg”,...
Nie ma w niej podziałów, wszyscy się uzupełniają, a nad bezpieczeństwem „młodych aktorow” troskliwie czuwają dorośli. A co na to Święty Mikołaj? Jak na świętego przystało, promieniuje radością. Z wielką dobrocią przytula do siebie dzieci, serdecznie z nimi rozmawia, poświęca każdemu czas, wręcza upominki, dla niego także każde dziecko jest ważne... O nas dorosłych oczywiście też nie zapomina i dzieli się z nami swoją dobrocią i ciepłem. Po takim spotkaniu to nikt nie powinien mieć wątpliwości, że Święty Mikołaj istnieje. Dzieci o tym bardzo dobrze wiedzą, a my dorośli miewamy czasem głębokie stany zapomnienia. Wróciłam dawno do codzienności, ale atmosfera tamtego spotkania jest wciąż w moim sercu, z mniejszym, bądź większym sukcesem uczę się patrzeć na świat przez różowe okulary. Lubię, gdy jest różowo, pomimo że jestem niedowidząca, niepełnosprawna..., lubię radość!
<ma>